15.5.17

Kosmiczna Katalonia

Dzień pierwszy

Plaża.
Największa zgubiła łopatkę. Ja znalazłam 20 muszelek. Bilans wyszedł na plus.
Basen.
Największa wskoczyła w głębiny i zmieniła się w syrenkę.
Większa została królową jacuzzi. Zjednała sobie tuzin hiszpańskich dzieci. Panny na wydaniu pokazywały ją, w zachwycie, swoim chłopakom. Peruwiańska staruszka wyciągała ją z wodnej kipieli. Najbardziej ponura z basenowiczek uczyła ją grać w grę na swoim telefonie.
Wielka została śpiącą królewną jacuzzi.


Dzień drugi

Wszystkim mówią "¡Hola!", a niektórym także "¡Gracias!" lub "Thank you".
Z restauracji wyniosły muszle po małżach i ostrygach - te pierwsze z paelli, te drugie od kelnera, którego żona była latem w Krakowie.


Dzień trzeci
Monteserrat
Dla nas - świetna restauracja.
Dla nich - plac zabaw pośród gór.
Spektakularne widoki.

- Co wam się dziś najbardziej podobało?
- Sala zabaw w hotelu.

Wieczorem
Wielka została śpiącą królewną stołówki, zasypiając na siedząco w 3/4 kawałka pizzy.


Dzień czwarty

Zjadłam 20 rybek z ogonami i głowami. To moje pierwsze 20 ogonów i głów w życiu. Były strasznie pyszne.

Muzłumańska rodzina, która okupowała sąsiedni symulator jazdy wyścigówką, miała taką samą spacerówkę dla córki, jak my. Poza tym tata miał bluzkę Huggo Bossa, córeczka szare jeansy, a mama torebkę na złotym pasku i ładny uśmiech, gdy podawała Większej upuszczoną opaskę do włosów. To daje w sumie minus pięć do ortodoksyjności.


Dzień piąty

Barcelona po raz pierwszy
Paella po raz drugi
Znów wyniosłam z restauracji worek muszelek.

W internetach pisali, że mało gdzie są zniżki dla dzieci, bo dziecko przecież też turysta.

Tymczasem:
- Wielka i Większa bez żadnej opłaty pojechały pociągiem,
- oceanarium, wbrew informacjom na swojej stronie, też wpuściło je obie za piękny uśmiech,
- a teleferikiem nad portem przejechały się za darmo wszystkie trzy.


Dzień szósty

Nareszcie! Słońce, plaża, basen, miska małży, worek muszelek.

Odczuwalna 26 stopni Celcjusza. Anglicy (oraz Większa i Największa) wskakują do basenów. Hiszpanie niespiesznie rozsuwają puchowe kurtki.

Wieczorem tańce towarzyskie w telewizorze.
- Mamo, czy oni tańczą tango?
- Mamo, jak dorosnę, kupię sobie taką sukienkę!
Też tak mówiłam 30 lat temu.

Dzień siódmy

Gdybym dostawała jeden euro za każde "¡Que bonita!" i "¡Que guapa!" pod adresem Wielkiej, w tydzień stałabym się milionerką.

(Tydzień później znów byłabym pucybutem, bo Większa i Największa roztrwoniłyby majątek na: lody, spineczki z kwiatkami, tatuaże-naklejki, karuzele z konikami, symulatory wyścigówek, ciuchcie do aquaparku, koła ratunkowe w kształcie łabędzia, pierzaste koguciki i baloniki na druciku).


Dzień ósmy

I proszę, na katalońskiej mszy towarzystwo potrafi spokojnie wysiedzieć do końca!
Tymczasem Większa i Największa zaczynają czytać po hiszpańsku - napisy w pociągu, plakaty, mapy i szyldy.


Dzień dziewiąty

Barcelona po raz drugi.
Wielką oczarował sufit w Sagrada Familia.
Większą i Największą liściaste drzwi do bazyliki, tunele pod Szpitalem Św. Krzyża i Św. Pawła i drzewka pomarańczowe na dziedzińcu. Oraz ciasto "bomba de chcolate" i empanadas z czekoladą.


Dzień dziesiąty

Rodzin wielodzietnych jest tu od zatrzęsienia. Sądząc po kolorystyce strojów, tak podobnej do naszej, dzieci ubierają się same. Są też znajomo umorusane i potargane. Kubek w kubek taż sama, poczciwa nasza patologia. I toż samo zmęczenie na twarzach matek i przygarbienie pleców. Tylko kolor skóry i wyznanie nas różni.


Dzień jedenasty

Barcelona po raz trzeci

- A to są mury Katedry Barcelońskiej.
- Mamo, wyglądają jak mury Jerycha!

- Co wam się najbardziej podobało? Dzielnica gotycka, te wielkie kościoły, zoo, mamut, fontanny i bańki mydlane w parku la Ciutadella, a może Łuk Tryumfalny?
- Lody.

- To dobrze, że mamy toalety w hotelu. Inaczej musiałabym zrobić siusiu do miski, a ty wylałabyś te siusie przez okno, tak jak dawniej w tej starej dzielnicy...


Dzień dwunasty

Wielka nabiera międzynarodowej ogłady.
- ¡Hola! - woła na powitanie.
- Ba(j) ba(j) - żegna się.
- Pepapa - przeprasza.

Tata: Zostały nam dwa dni wakacji, może uda nam się dwa razy iść na basen.
Większa: Ja chciałabym popływać w jakuzzi.
T: A czemu tak bardzo lubisz pływać w jakuzzi?
W: Bo tato. Ja... bardzo... lubię... jakuzzi... boooo... lubię okrągłe rzeczy.

Dzień trzynasty
Wielka odbyła pierwszą ośmiogodzinną pieszą wycieczkę. Zdobyła też pierwszą górę - ogród botaniczny Marimurtra. Znaczy się, za rok ruszamy w Himalaje!


Powrót

W hotelu czułam się jak w domu. W domu czuję się jak w hotelu.
Największa (z naburmuszeniem 200%): Nie wiem, po co my w ogóle wracaliśmy z tych wakacji...


Dzień po powrocie
Największa (z naburmuszeniem 500%): Nie wiem, po co my w ogóle mieszkamy w tej Polsce.
Podsunęłam jej kilka racjonalnych argumentów, ale nie przekonałam nawet samej siebie.

1 komentarz:

  1. Ach, wcale się nie dziwię, po takiej podróży!...

    OdpowiedzUsuń